Malowanie intuicyjne
Życie to sztuka kochania się z życiem
Malowanie intuicyjne jest dla mnie czymś więcej niż sposobem tworzenia obrazu. To przestrzeń, w której na chwilę można odłożyć potrzebę kontrolowania, oceniania i zastanawiania się, czy coś robimy dobrze. Nie musimy wiedzieć, co chcemy namalować ani jak powinien wyglądać efekt końcowy. Możemy po prostu zacząć – od koloru, plamy, ruchu ręki, emocji albo pierwszego impulsu, który się pojawi.
W codziennym życiu bardzo często próbujemy wszystko zrozumieć, nazwać i uporządkować. Malowanie daje możliwość porozmawiania ze sobą trochę innym językiem. Czasami coś, czego nie potrafimy jeszcze wyrazić słowami, znacznie łatwiej pojawia się jako kolor, kształt czy symbol.
Możemy nazwać to intuicją, emocją, podświadomością, energią czy duszą. Właśnie od potrzeby pozostawienia na płótnie części własnej duszy zaczęła się kiedyś moja droga z malowaniem intuicyjnym.
Jak malowanie intuicyjne pojawiło się w moim życiu?
Nie musisz wiedzieć, co namalujesz
Malowanie intuicyjne pojawiło się w moim życiu w momencie, kiedy po wielu latach przerwy zaczęłam na nowo szukać drogi do tworzenia. Towarzyszyła temu bardzo wyraźna wizja siebie malującej obraz w ruchu, przy muzyce, z ogromną swobodą i ekspresją. Pamiętam, że kiedy próbowałam później opowiedzieć, czego właściwie w tym malowaniu szukam, powiedziałam po prostu, że chcę tworzyć tak, żeby zachować w obrazie część swojej duszy.
Niedługo później trafiłam na Vedic Art. Było to inne doświadczenie niż obraz, który wcześniej zobaczyłam, tutaj ważna była cisza, ale właśnie dzięki tej praktyce zaczęłam odkrywać, czym może być tworzenie bez ciągłego oceniania siebie. Po wielu latach blokady mogłam znowu stanąć przed płótnem i nie zaczynać od pytania, czy potrafię coś dobrze namalować.
Malowanie intuicyjne stało się dla mnie czymś więcej niż samym sposobem powstawania obrazu. Zaczęłam dostrzegać w nim możliwość obserwowania siebie: swoich emocji, reakcji, potrzeby kontroli, lęku przed popełnieniem błędu, ale również radości, ciekawości i swobody. I właśnie tym doświadczeniem zaczęłam później dzielić się z innymi.
Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w malowaniu intuicyjnym, jest niewiedza.
Możesz stanąć przed pustym płótnem bez szkicu i bez gotowego obrazu w głowie. Wybrać kolor, który w tej chwili Cię przyciąga, zrobić pierwszy ślad i zobaczyć, dokąd Cię zaprowadzi. Jedna plama może podpowiedzieć następną, jakiś kształt może zacząć przypominać postać, krajobraz albo coś zupełnie abstrakcyjnego. Obraz może się wielokrotnie zmieniać. Coś może zostać zamalowane, coś niespodziewanie się pojawić.
Nie chodzi o to, żeby na siłę „wyłączyć myślenie”. Myśli również są częścią nas. Chodzi bardziej o to, żeby nie pozwolić wewnętrznemu krytykowi przejąć całego procesu.Bo bardzo szybko może pojawić się głos: „zepsułam”, „to jest brzydkie”, „nie umiem malować”, „co ja właściwie robię?”.
W malowaniu intuicyjnym można spróbować zrobić coś innego – zauważyć tę ocenę, ale nie zatrzymywać przez nią ręki.
Obraz nie musi być ładny
To było dla mnie jedno z ważniejszych odkryć.
Przywykliśmy do patrzenia na obraz przez efekt: czy jest ładny, czy kolory do siebie pasują, czy postać jest poprawnie narysowana, czy ktoś chciałby powiesić tę pracę na ścianie. Tutaj cel jest zupełnie inny. Obraz jest zapisem spotkania ze sobą. Może być pełen harmonii, ale może być również chaotyczny, ciemny, intensywny albo niezrozumiały. Możemy mieć ochotę użyć koloru, którego zwykle nie lubimy. Możemy zamalować fragment, nad którym pracowaliśmy godzinę. Możemy odkryć, że ręka chce wykonać zupełnie inny ruch, niż zaplanowałaby głowa. Nie każda emocja w naszym życiu jest przecież spokojna i pastelowa. Dlaczego każdy obraz miałby taki być?
Dlatego w malowaniu intuicyjnym nie pytam przede wszystkim: „Czy to jest dobre?”. Bardziej interesuje mnie: „Co wydarzyło się we mnie podczas tworzenia?”
Cisza i muzyka
Cisza zajmuje w moim malowaniu szczególne miejsce. Pozwala najpierw skierować uwagę do wewnątrz, zauważyć swój stan i usłyszeć własne impulsy bez kolejnych bodźców z zewnątrz. Dlatego również w swoim kursie zachęcam, aby część doświadczeń rozpoczynać właśnie w ciszy. Ale muzyka jest mi równie bliska. Nieprzypadkowo pojawiła się przecież już w tamtej pierwszej wizji mojego malowania.
Muzyka wpływa na nas. Inaczej reaguje ciało na delikatną, spokojną melodię, inaczej na mocny rytm, a jeszcze inaczej na utwór pełen napięcia czy melancholii. Zmienia się oddech, ruch, nastrój, tempo. I razem z nami może zmienić się to, co pojawia się na papierze czy płótnie.
Bardzo ciekawym doświadczeniem jest namalowanie kilku prac do zupełnie różnych utworów i obserwowanie siebie. Jak poruszała się moja ręka? Jakich używałam linii? Czy zmieniły się kolory? Czy chciałam wykonywać szerokie, gwałtowne ruchy, czy drobne i spokojne? Nie trzeba nawet szukać interpretacji. Wystarczy doświadczyć różnicy.
Dla mnie to właśnie jedna z najciekawszych części malowania intuicyjnego – zaczynam zauważać, jak bardzo to, co dzieje się we mnie i wokół mnie, może przenikać do obrazu.
Co można odnaleźć w obrazie?
Zaczynamy malować bez żadnej historii, a dopiero później dostrzegamy w obrazie kształt, postać albo symbol, który coś w nas porusza. Innym razem już na początku przychodzimy z konkretną emocją i pozwalamy jej znaleźć własny kolor oraz formę.
Nie uważam, że każdy element obrazu trzeba natychmiast analizować. Nie wszystko musi być symbolem i nie do wszystkiego potrzebujemy interpretacji. Czasami przyjemność z rozprowadzania farby po płótnie jest wystarczającym doświadczeniem. Ale zdarza się również, że obraz zaczyna zadawać pytania. Dlaczego właśnie ten fragment jest dla mnie tak ważny? Dlaczego ciągle go zamalowuję? Dlaczego nie potrafię pozwolić sobie użyć określonego koloru? Co czuję, kiedy patrzę na tę postać? Dlaczego coś, co miało być lekkie, stało się nagle bardzo mocne?
Nie szukam jednej prawidłowej odpowiedzi. Bardziej interesuje mnie ciekawość wobec tego, co pojawia się podczas tworzenia. Wtedy obraz przestaje być tylko przedmiotem. Staje się również doświadczeniem.
„Ale ja nie umiem malować”
To chyba jedno ze zdań, które najczęściej powstrzymują ludzi przed tworzeniem. A przecież jako dzieci rysowaliśmy, zanim ktokolwiek zdążył nam powiedzieć, czy mamy do tego talent. Braliśmy kredkę i zostawialiśmy ślad. Tworzenie było doświadczeniem, nie egzaminem. Właśnie do takiej swobody lubię wracać.
Do malowania intuicyjnego nie potrzebujesz wykształcenia artystycznego ani znajomości perspektywy, anatomii czy teorii koloru. Jeśli chcesz rozwijać warsztat malarski, te rzeczy są niezwykle wartościowe, sama dzisiaj się ich uczę. Ale malowanie intuicyjne ma inny cel.
Możesz nie umieć namalować realistycznej twarzy, a jednocześnie stworzyć obraz, który będzie dla Ciebie niezwykle prawdziwy. Nie trzeba więc najpierw „nauczyć się malować”, żeby pozwolić sobie tworzyć.
Intuicja nie wyklucza warsztatu
Dzisiaj moja własna droga artystyczna wygląda inaczej niż wtedy, kiedy zaczynałam. Uczę się rysunku i malarstwa, poznaję zasady kompozycji, koloru, światła i coraz bardziej świadomie rozwijam swój warsztat. Nie sprawiło to jednak, że przestałam wierzyć w wartość malowania intuicyjnego. Wręcz przeciwnie. Zrozumiałam, że warsztat i intuicja odpowiadają na trochę inne potrzeby.
Technika daje mi narzędzia. Intuicja daje przestrzeń, w której nie muszę pozwalać narzędziom decydować za mnie.
Mogę wiedzieć, jak coś namalować, a jednocześnie świadomie pozwolić sobie zrobić to inaczej. Mogę znać zasady i czasami z nich skorzystać, a czasami je odłożyć. Mogę malować z obserwacji, a następnego dnia stanąć przed płótnem bez najmniejszego planu. Jedno nie odbiera wartości drugiemu.
Malowanie jako spotkanie ze sobą
Dla mnie największa wartość malowania intuicyjnego nie znajduje się ostatecznie na płótnie. Znajduje się w tym, co wydarza się podczas tworzenia.
W chwili, kiedy zauważam, że boję się zepsuć obraz. Kiedy odkrywam, że próbuję wszystko kontrolować. Kiedy po raz pierwszy pozwalam sobie zrobić coś „brzydkiego”. Kiedy przestaję zastanawiać się, czy ktoś to zaakceptuje. Kiedy kolor wywołuje wspomnienie. Kiedy ręka zaczyna poruszać się swobodniej. Albo kiedy przez godzinę nie wydarza się nic niezwykłego, ale ja po prostu jestem obecna przy tym, co robię.
Dlatego malowanie intuicyjne wpisuje się dla mnie tak naturalnie w przestrzeń Radosnej Duszy. Jest jednym ze sposobów doświadczania siebie. Nie jedynym. Ale bardzo mi bliskim.
Jeśli chcesz tego doświadczyć
Z czasem z własnych doświadczeń z malowaniem intuicyjnym powstał mój kurs online. Zebrałam w nim ćwiczenia i sposoby pracy, które pozwalają stopniowo wejść w proces – od zatrzymania i skierowania uwagi do siebie, poprzez pracę z kolorem, emocją, ciszą i muzyką, aż po swobodniejsze tworzenie własnych obrazów.
Nie uczę w nim, jak namalować „dobry obraz”.
Tworzę przestrzeń, w której możesz sprawdzić, jak maluje się wtedy, kiedy na chwilę przestajesz próbować zrobić wszystko dobrze.
Poznaj kurs Malowania Intuicyjnego →

